Kiedy komputer przechodzi do historii

Mój pierwszy komputer

Pamiętam te czasy, gdy otrzymałem mój pierwszy komputer. Była to Amiga – o ile jeszcze można nazywać to komputerem. Ten sprzęt służył mi raczej do rozrywki niż do pracy ze względu na wydajność. Następnie w domu pojawił się 486 z wielkim procesorem 66 Mhz. Byłem wówczas strasznie przejęty tym komputerem. Pierwsze zabawy z DOSem lub programowanie w Turbo Pascalu sprawiało, iż powoli zakochiwałem się w takich maszynach. Jakiegoś pięknego dnia mój tata przyniósł do domu graficzny system operacyjny – był to Windows 3.11 na kilkunastu dyskietkach. Muszę powiedzieć jednak, iż w dalszym ciągu wolałem starego DOSa pomimo, że możliwości miał dużo słabsze. Co innego z następnym systemem – oczywiście Windows 95.

Zarwane noce

Po instalacji nowszej wersji Windowsa zobaczyłem fascynujący świat rozrywki, omijając pasjansa pojawiły się takie tytuły jak ponadczasowy Duke Nukem 3D, Lotus. Zarwane noce ze Stunt Driver wspominam do dzisiaj, a Cannon Fodder pokonałem chyba z 20 razy – i chętnie zrobiłbym to raz jeszcze . Na spotkanie z Duke wpadali znajomi z całego osiedla, a słowa w stylu „Damn I’m looking good” zostaną w głowie na zawsze.Powracając do mojego mega komputera 486DX2 nasuwa mi się następny fakt. Kiedy uruchamiałem duże procesy komputer przeliczał je czasem dobre kilka minut – wtedy można było pracować i spędzać czas z przyjaciółmi . Zawiodłem się na nim wiele razy, a w szczególności gdy ze szkoły przyniosłem empetrójkę na kilku dyskietkach, tak bardzo chciałem to odpalić… mój 486 jednak nie dał rady.

Czas na Laptop

Początkowo myślałem, że nie ma to jak mój komputer stacjonarny. Z czasem uświadomiłem sobie, że komputer przenośny może być ciekawy. Niestety krótką chwilę po gwarancji przegrzała mi się karta graficzna. Pewien serwis laptopów w Bydgoszczy, bo tu właśnie mieszkam naprawił mój sprzęt. Po chwili dalej cieszyłem się wygodną pracą. Zauroczyłem się Światem Internetu, serwisy internetowe, które w domowym zaciszu robiłem pozostawiały sporo do życzenia. Metodą prób i błędów napisałem pierwszą stronę, którą „zobaczył cały Świat” – była to wizytówka mojej szkoły podstawowej. Następną otrzymał mój ulubiony serwis notebooków w Bydgoszczy, gdyż byłem tam częstym gościem. Nie tylko ze względu na naprawę, po prostu serwis notebooków bardzo mnie interesował, oczywiście zaraz po programowaniu stron internetowych.

Zakończenie

Przygotowując ten artykuł mam na biurku laptopa o kilkadziesiąt razy silniejszy od pierwszych jednostek, mniejszy i lżejszy. Fakt jest jednak taki, że kiedy przypomniałem sobie chwile spędzone przy nieporadnym 486 w sercu zrobiło się cieplej. Oczywiście gdybym miał okazję się zamienić na komputery zdecydowanie wybrałbym mojego małego laptopa – ze względu na wygodę pracy